Impregnaty

Autor: marek.sunrise@gmail.com 27 czerwca 2008

Kiedy to pierwszy raz ujrzałem Ciebie byłaś wspaniała. Wydawało mi się, że jesteś aniołem. Dla mnie nim byłaś. – takie słowa przeczytałam w liście, który otrzymałam w zaadresowanej na moje nazwisko kopercie. List niestety nie był podpisany. Zdziwił mnie ten fakt jeszcze bardziej, bo nie mogła to być walentynka. List został wysłany w listopadzie i w tym samym miesiącu trzymałam go w rękach. Zatem co to było? Pierwsza myśl, jaka przemknęła mi przez głowę to – żart! Okropny żart moich kolegów. Z pewnością to właśnie była pierwsza myśl. Nawet chciałam iść do chłopaków i powiedzieć im, że takie żarty to mogą zatrzymać dla siebie. Jednak coś mi nie pozwoliło tego zrobić. Coś trzymało mnie twardo i nie pozwoliło mi się odezwać ani słowem do moich przyjaciół, których o to właśnie podejrzewałam. W końcu po przemyśleniu sama stwierdziłam, że będę udawać, że nic się nie stało i nie dostałam żadnego takiego listu. W sumie, to miałam nadzieję, że wtedy chłopacy się wydadzą. Powiedzą coś, cokolwiek – coś, co podpowie mi, że to faktycznie była ich sprawka. Jednak oni nic. List w sumie prawie już przeze mnie zapomniany leżał w szufladzie, kiedy to wreszcie nadszedł czas remontu domu. Rodzice kazali mi wszystko wyjąć z szafek. W domu wszędzie były farby do ścian, farby do wnętrz, impregnaty i inne różne dziwne i mniej dziwne rzeczy potrzebne do malowania. Muszę przyznać, że farby do ścian i farby do wnętrz, a nawet impregnaty stały się moimi nowymi meblami w pokoju. Zresztą farby do ścian, farby do wnętrz i impregnaty były w całym naszym domu. Nie tylko w moim pokoju. Wtedy to przypomniało mi się o liście – tym tajemniczym liście. Jednak nadal postanowiłam nic o nim nie mówić – nikomu. Po remoncie, kiedy to układałam wszystko w szafkach znów znalazłam ten list. Okazało się, że jednak w kopercie – nie wiem jakim cudem nagle znalazła się wrzucona karteczka z imieniem i adresem. Teraz już wszystko jasne.

Adres trackback | RSS komentarzy

Zostaw komentarz