Nawierzchnie ozdobne

Autor: Krzychu 23 września 2008

Impregnaty firmy „Cuda nad cudy” stały się dla mojego męża Piotra inspiracją do tego, by w naszym ogrodzie pojawiły się cudowne nawierzchnie ozdobne.

Po kilku miesiącach zmagań małżonka, gdzie pod domem dominowała obróbka betonu, łopaty i koparka w końcu mieliśmy raj na ziemi. Miałam swój zagajnik z różami, a dzieci trawnik i małe boisko do piłki nożnej. Zdecydowaliśmy się też kupić wielki hamak i huśtawkę. Dla gości i na letnie śniadania pod chmurką przygotowaliśmy kącik pod baldachimem. Mąż dobrał impregnaty stymulujące drewno, a ja udekorowałam je świeczkami zapachowymi i kadzidełkami. Architektura - Nawierzchnie ozdobne wyglądały teraz jak buddyjska świątynia. Obróbka betonu pozostawiła jeszcze po sobie resztki działalności, ale Piotr sukcesywnie pozbywał się koparek i urządzeń do wykopów.

Synowie byli w swoim żywiole. Od razu po porannych płatkach z mlekiem ruszali na boisko. Harcom nie było końca. Czasami Piotrek dołącza się do drużyny i pełni rolę bramkarza, gdy ja spokojnie mogę zanurzyć się w lekturze w moim indyjskim kąciku. Wylegując się na hamaku zapominałam o bożym świecie. Teraz mieliśmy wakacje egzotyczne u nas w domu i nie odczuwaliśmy potrzeby wyjeżdżania na dzikie plaże. W końcu opaliłam się na złoty brąz. No i nie musiałam słuchać marudzenia naszych dzieci, aby wyjść z nimi do parku pograć. Nowe oblicze ogrodu mile służyło całej czwórce. Radość synów była dla mnie i męża bezcenna.

Gdy obróbka betonu odeszła w zapomnienie, postanowiliśmy zorganizować dla naszych przyjaciół i bliskich znajomych imprezę w ogrodzie. Starannie przygotowałam sałatki, desery, świeże koktajle, a przejście oświetliliśmy za pomocą pochodni. Obowiązkowo pojawiło się też wino oraz piwo dla panów. Odpowiednio dbając o atmosferę pozwoliliśmy gościom tulić się w objęciach nastrojowej muzyki. Znajomym ciężko było uwierzyć, że impregnaty tak niepostrzeżenie upiększyły nam meble ogrodowe. Na ten wieczór nawierzchnie ozdobne stały się parkietem. Liście drzew swoim szumem naśladowały odgłosy morza. A my poczuliśmy się jak teleportowani z naszego ogrodu na Hawaje.

Adres trackback | RSS komentarzy

Zostaw komentarz