Opony i felgi aluminiowe

Autor: grz3siu 7 września 2008

Moja żona Kaśka uparła się na nowy samochód. Wypatrzyła sobie takie renault kangoo i męczyła już mnie nim od miesiąca. W dobie wysokich cen paliwa nie widziałem sensu kupowania jej auta. Ta się jednak nie poddawała. Jak zwykle. Jeżeli chodzi o pojazdy, zawsze byłem zwolennikiem niemieckich technologii. Jak to możliwe, że moja małżonka nagle zapragnęła francuskie opony i felgi aluminiowe?

Stała procedura pod tytułem „Nie kupisz – nie zjesz obiadu”. Już się zastanawiałem, czy nie wykupić sobie karnetu w barze mlecznym. To by jednak nie poskutkowało, bo pewnie znalazłaby inny sposób na swój renault kangoo. Znając Katarzynę wywaliła by mnie z kocykiem do salonu, bym spał na kanapie. Na Boga! Przecież nie mogłem sobie pozwolić na to, bym codziennie w biurze pojawiał się niewyspany. Nie, to nie tak, nie jestem pantoflarzem Ale sytuacja zmusiła mnie do tego, żeby w końcu dać się przekonać do obejrzenia, jak wyglądają paryskie opony i felgi aluminiowe.

Nie wiem skąd ten pomysł akurat na renault kangoo. Domyślałem się jednak, że pewnie jakiś z bohaterów telenoweli na Polsacie „Przeminęło z buszem” akurat zainwestował w to auto i pewnie zmieniał opony i felgi aluminiowe. Moja żona twierdziła tylko, że nie ma zamiaru jeździć tramwajem lub autobusem do kosmetyczki i na solarium, bo po prostu tak nie wypada. Nie wiedziałem o co jej chodzi. Co złego jest w jeżdżeniu środkami komunikacji miejskiej? Przecież wtedy łatwiej mogłaby prezentować swoje nowe obcasy i kolorowe tipsy. A może Kaśka po prostu naoglądała się Kubicy na torze i teraz ma zamiar dorównać mu zdolnościami za kierownicą?

Sami wiecie jak się skończyło. Przed naszą kamienicą stoi zielone cudo francuskich wybryków. Felgi świecą nowością z daleka, a Katarzyna właśnie wybiera się do miasta w celu poszukiwania torebki odpowiedniej kolorem do auta. Co zrobić? Ja nie narzekam, bo wreszcie mam obiad i wysypiam się jak należy.

Adres trackback | RSS komentarzy

Zostaw komentarz