Osuszacze adsorpcyjne
Autor: lukasz.sunrisesystem@gmail.com 17 grudnia 2008
Moja siostra bardzo lubi przeglądać oferty różnych hipermarketów. Nawet jeśli nie wybiera się na zakupy, lubi orientować się w sytuacji. Często informuje nas co też ciekawego znalazła w poszczególnych ofertach. Ostatnio na przykład zdziwiła nas informacją, że po śmiesznie niskich cenach w jednym z większych marketów nabyć można osuszacze zwykłe oraz osuszacze adsorpcyjne. Zasugerowała, że i nam przydałby się taki osuszacz mimo, że nigdy wcześniej nie było o tym mowy. Na takich rzeczach zna się tata i nigdy nie wspominał, byśmy musieli stosować w naszym domu taki osuszacz. Zaczęłyśmy z mamą podejrzewać, że Marta zbyt wiele czasu poświęca na przeglądanie ofert i gotowa jest kupić coś kompletnie niepotrzebnego tylko dlatego, że cena została obniżona. Kiedy tata wrócił z pracy i poinformowałyśmy go o pomyśle Marty, złapał się za głowę i zaczął tłumaczyć nam, że ani osuszacze adsorpcyjne, ani nawet zwykłe osuszacze nie są nam do niczego potrzebne. Tata bardzo denerwuje się kiedy kupujemy coś kompletnie zbędnego, a Marta jest w tego typu zakupach mistrzynią. Rzecz taką później szkoda wyrzucić skoro się za nią zapłaciło, a później nie ma tego nawet gdzie trzymać. Też zdarza mi się od czasu do czasu kupić coś całkiem zbędnego, ale generalnie zgadzam się z tatą. Bo rzeczywiście, po co nam urządzenia takie jak osuszacze, a szczególnie osuszacze adsorpcyjne? Przecież w warunkach, w kórych mieszkamy są one całkowicie zbędne. Taki osuszacz nie przydałby się więc na nic, a że pełni funkcje praktyczne, nie byłby raczej zbyt estetycznym elementem wystroju wnętrza. Jest więc całkowicie zbędny. Marta jest oczywiście zawiedziona, że nie pojedziemy na zakupy, ale to jej nie zaszkodzi. Powinna chyba trochę przystopować, tym bardziej, że kupuje coraz bardziej dziwaczne i coraz mniej potrzebne rzeczy, dla których trzeba później szukać wolnego miejsca. Z reguły chowamy je w garażu, ale jeśli tak dalej pójdzie, nie starczy w nim miejsca dla samochodu.