Spawanie w stoczni

Autor: admin 2 października 2008


Zbyszek przez 32 lata pracował w stoczni. Dzień w dzień zajmował się spawaniem kadłubów wielkich kontenerowców. To było całe jego życie. Nagle stracił pracę, ponieważ w stoczni przeprowadzono restrukturyzację. Kierownictwo firmy w ten sposób poszukiwało oszczędności. Ich ofiarą padł Zbyszek. Co prawda otrzymał odszkodowanie, ale był bliski załamania na myśl o przeszkodach piętrzących się przed ponad pięćdziesięcioletnim bezrobotnym. Kiedy minął już pierwszy szok, rozpoczął poszukiwania nowej pracy. Bezowocnie. W dobie komputerów, pełnej dyspozycyjności i znajomości języków, słowem „wyścigu szczurów”, Zbyszek nie miał żadnych szans. Nikt nie chciał zatrudnić człowieka, którego przez całe życie otaczały materiały spawalnicze. Miał więc dwa wyjścia: poddać się lub zatrudnić samego siebie. Wybrał drugie rozwiązanie. Znajomi pomogli mu wypełnić dokumenty do urzędu pracy pozwalające ubiegać się o bezzwrotną dotację. Do otrzymanych pieniędzy dołożył odłożoną odprawę ze stoczni. W ten sposób powstał sklep „Akcesoria spawalnicze”. Zbyszek powrócił do tego, co kochał i co stanowiło podstawę jego dotychczasowej egzystencji. Artykuły spawalnicze były tym na czym najlepiej się znał. Ponad 30 lat pracy w stoczni zaowocowało licznymi znajomościami w branży. Dzięki temu Zbyszek mógł kupić po niższej cenie materiały spawalnicze. To z kolei stopniowo zaowocowało wzrostem zamówień. Sklep pod nazwą „Akcesoria spawalnicze” zaczęli odwiedzać dawni koledzy ze stoczni, klienci z zakładów produkcyjnych oraz domorośli majsterkowicze. Sprowadzane przez przedsiębiorczego Zbyszka artykuły spawalnicze były niezłej jakości, a do tego miały niewysoką cenę. Na tle towarów z hipermarketów wypadały zdecydowanie korzystniej. Docenili to klienci. Zwłaszcza, że Zbyszek wprowadził program lojalnościowy. Za zakupy w sklepie „Akcesoria spawalnicze” otrzymywali określoną ilość punktów. Jeśli zebrali dostateczną sumę punktów, mogli je wymienić na konkretne materiały spawalnicze lub domowy obiad w restauracji, którą prowadziła żona Zbyszka. Mężczyzna solidnie pracował na sukces sklepu. Bywały i trudniejsze momenty, np. wtedy gdy złodzieje ukradli w nocy droższe artykuły spawalnicze. Zbyszek wierzy jednak w to, że pech się od niego odwrócił, a sensownie zainwestowana odprawa zaowocuje wysoką emeryturą na starość.

Adres trackback | RSS komentarzy

Zostaw komentarz