Kryte baseny hotelowe

Autor: lukasz.sunrisesystem@gmail.com 20 sierpnia 2008

Zastanawialiśmy się z żoną nad wybudowaniem basenu, mamy bowiem dopiero co wyremontowany dom, fajnie się w nim mieszka i w ogóle, ale przydałoby się czasem wykąpać, a w okolicy nie występują żadne kryte baseny. Z tego, co widziałem, wielu sąsiadów ma po prostu baseny ogrodowe, czasem nawet po kilka przy jednym domu, stąd też zainteresowałem się wybudowaniem czegoś takiego u nas. Żona, zwolenniczka oceanu, morza i jezior, co prawda twierdzi, że wszelkie baseny ogrodowe to jakieś nieporozumienie, kryte baseny dobre są w naszym klimacie tylko na zimę, a za absolutny szczyt wszystkiego uważa baseny hotelowe - wylęgarnię zarazków i publiczną toaletę masy zagranicznych turystów. Baseny hotelowe zraziły tak bardzo żonę w zeszłym roku w trakcie wakacji, kiedy podsłuchała rozmowę dwóch pracowników obsługi hotelowej, którzy między sobą śmiali się z tego, że woda w basenie nie była zmieniana od trzech lat, a błękitny kolor utrzymuje tylko i wyłącznie za sprawą dolewanego w razie potrzeby barwnika, który to jest dużo tańszy niż przepisowe zmienianie wody co jakiś tam czas. Ale zdarzyło mi się w życiu wyciągnąć żonę na ze dwa kryte baseny, może nawet trzy, podejrzewam więc, że mogłaby dać się namówić na wstawienie jakiegoś do nas. Do tego jedne trzeba by przystosować odpowiednio przynajmniej jedno z pomieszczeń na parterze, co niestety wiąże się ze sporymi kosztami i dużą ilością czasu znowu spędzanego na kontrolowaniu panów robotników. Oboje z żoną mamy tego chwilowo dość, może więc uda mi się ją namówić, żebyśmy na próbę kupili dwa baseny ogrodowe - głębszy dla mnie, a mały płytki z jacuzzi dla dzieciaków szwagra i na romantyczne wieczory. To, że żona szerokim łukiem omija wszelkie baseny hotelowe, nie znaczy bynajmniej, że nasze własne ze świeżą, czystą, często wymienianą wodą, też będą budziły w niej odrazę. A nawet jeśli, to przynajmniej ja i dzieciaki będziemy mieli wielką radochę.