Stelaże do biurek
Autor: Krzychu 5 września 2008
„Co tu robią te stelaże do biurek?”, matka znowu wpadła w szał sprzątania. „Ciągle się potykam o jakieś rupiecie. W tym domu nie można się ruszyć, żeby nie trafić na jakieś stelaże. Zrobicie z tym wreszcie porządek?”, spojrzała z wyrzutem na mnie i mojego młodszego brata. „Oj mamo, dlaczego tak bardzo przeszkadzają ci nasze stelaże do biurek?”, próbował dyskutować braciszek, ale matka zgromiła go takim wzrokiem, że ledwo dokończył zdanie. Ostatnie słowo prawie wyszeptał, tak że matka usłyszała zapewne tylko „stelaże”. „Przyjdę do waszego pokoju za godzinę, do tego czasu wszystkie te stelaże mają być schowane.”, powiedziała spokojnie, ale obaj z bratem wiedzieliśmy co mamy o tym myśleć. Z matką nie ma żartów, szczególnie jeśli chodzi o stelaże. Zwlekliśmy się z łóżek zapominając o tym, że jest sobota i gdyby nasza matka nie była maniaczką sprzątania, moglibyśmy wyspać się do woli. Tak jest co tydzień, już w piątek wstajemy z samego rana niechętnie, ale z nadzieją, że wyśpimy się w sobotę, ale nie. Matka zawsze wymyśli sobie jakiś powód, żeby zrobić generalne porządki, a że kładzie się spać z kurami, zrywa się z łóżka o chorych porach i od razu zabiera się za sprzątanie, angażując do tego całą rodzinę. „Mama jakoś dziwnie ostatnio reaguje na nasze stelaże, szczególnie stelaże do biurek.”, zauważył mój młodszy brat. „Może dlatego, że jest ich coraz więcej.”, wysunąłem przypuszczenie. „No może.”, zgodził się z roztargnieniem najwyraźniej myśląc już o czymś innym. „Wiesz co, posprzątajmy jak najszybciej te stelaże, może upchniemy je po prostu w szafie, a te, które nie zmieszczą się do środka wrzucimy na górę, a potem zmyjemy się jak najszybciej, bo matka zagoni nas do jakiejś kolejnej roboty.”, zaproponował mój praktycznie myślący i przewidujący brat. Zawsze miał głowę na karku. Nawet szybko się uwinęliśmy, wszystkie stelaże zmieściły się w szafie. Byliśmy już na schodach kiedy matka zawołała żebyśmy wracając kupili jeszcze chleb i ze dwa stelaże.