Tarasy i parkiety

Autor: blazej.sunrise@gmail.com 31 marca 2009

Ostatnio oglądałam piękne osiedle domków jednorodzinnych, kilkadziesiąt kilometrów za miastem. Jednak mimo odległości dojazd z centrum zajął nam tylko pół godziny a osiedle zrobiło naprawdę wspaniałe wrażenie. Śliczne domki. Z jednej strony trochę do siebie podobne, jednak nie identyczne, ponieważ każdy właściciel miał pewną dozę dowolności. Niedaleko las i piękne jezioro. Wymarzone miejsce do zamieszkania. Nazywa się Zielone Tarasy. Ciekawa nazwa. Ponoć została nadana taka, że tutejszy rejon to swoiste tarasy roślinności, która dość znacznie zmienia się co kilkanaście kilometrów. Razem z mężem i dzieckiem obejrzeliśmy całe Zielone Tarasy a później postanowiliśmy zwiedzić okolicę. Mąż poszedł dowiadywać się jakiś szczegółów na temat domków, a ja z synkiem wybrałam się do lasu. Maciuś znalazł taką fajną kłodę z wieloma rozczapierzonymi gałązkami. Porozmawiałam z nim i postanowiliśmy zrobić kryjówkę dla wiewiórek. Razem z synkiem położyliśmy ten badyl nad jakąś małą dziurą w ziemi, zakryliśmy liśćmi i wyobrażaliśmy sobie, że będą chowały się tam wiewiórki. Miałyśmy naprawdę świetną zabawę i bardzo miło spędzaliśmy czas. Czas jednak było wracać, ponieważ tatuś na pewno już czekał w samochodzie. Nie spodziewałam się jednak tego, co miało nastąpić za chwilę, zaraz po tym jak przekroczyłam progi osiedla. Mój mąż nie dość, że już wybrał dla nas domek to wręcz zaczął oglądać wystawione tam parkiety. Zauważając dużą ilość domków i potencjalnych klientów jeden z mieszkańców osiedla otworzył na nim swój sklep wyposażenia wnętrz, na które składały się między innymi właśnie parkiety. Ja jednak byłam w zbyt dużym szoku, żeby polemizować. Zawsze wydawało mi się, że jeśli chodzi o parkiety Poznań jest najlepszym miejscem na ich poszukiwania. Ale o czym ja mówię? Przecież ja nawet nie podjęłam decyzji o kupnie domu a już biorę pod uwagę parkiety? Poznań naprawdę zadziwia. To właśnie tam poznałam swojego męża. Wiedziałam, że tutejsi ludzie są wyjątkowi, ale że aż tak? Oglądnęliśmy wszystkie parkiety, nie rozmawialiśmy o domu. Jednak w drodze powrotnej podjęliśmy ten intrygujący temat, jakim są parkiety. Poznań przywitał nas słońcem, a my prawie mieliśmy swój wymarzony dom.

Adres trackback | RSS komentarzy

Zostaw komentarz

Zaloguj się, by móc komentować.