Układanie wykładzin

Autor: Krzychu 21 sierpnia 2008

Ostatnio byłem w sklepie gdzie sprzedają między innymi wykładziny pcv. Spotkałem tam dawno niewidzianego kolegę Bartka. Opowiedział mi o swoich perypetiach związanych z generalnym remontem podłóg w domu.

Bartek był zawsze samoukiem i wytrwale, choć nie zawsze z najlepszym rezultatem, dążył do wyznaczonego celu. Ostatnio postanowił, że całego remontu dokona sam. Niestety, nie należał nigdy do grona „złotych rączek”, o czym wiedzieli wszyscy… oprócz niego.

Gdy o jego zamierzeniach dowiedziała się żona Barbara, doszło do poważnej kłótni. Basia była zdania, że układanie wykładzin w pokojach należy zlecić fachowcom. Również ogrzewanie podłogowe w łazience i położenie wykładziny pcv w kuchni, Barbara chciała mieć zrobione przez zaprzyjaźnioną ekipę remontowo – budowlaną.

Bartek poczuł się bardzo urażony przez żonę i postanowił, że on przynajmniej weźmie na siebie układanie wykładzin w sypialni i w pokoju 10 - letniego syna. Barbara nie miała wyjścia. Znając upór swojego męża, musiała pójść na jakiś kompromis. Po wybór i zakup wykładzin do pokojów wybrali się już zgodnie we dwoje.

Gdy Bartosz zabrał się do pracy okazało się, że źle wymierzył sypialnię. Brakowało mu po 1,5 cm wykładziny z każdej strony. Był załamany. Na szczęście Barbara była w pracy.

Nieoczekiwanie z pomocą załamanemu mężczyźnie przyszli fachowcy, którzy właśnie podłączali ogrzewanie podłogowe w łazience. Doradzili mu, aby w tym samym sklepie, w którym wcześniej kupowali też wykładziny pcv, znalazł szersze listwy przypodłogowe.

Następnego dnia, kiedy Basia poszła do pracy, Bartek wezwał inną ekipę remontową. Była ona znana z tego, że układanie wykładzin szło jej najlepiej w całej okolicy. Profesjonaliści błyskawicznie uwinęli się z tym, co miał zrobić mój kolega. Na szczęście dla Bartka jego żona nie dowiedziała się o feralnej pomyłce.

Bartek przyznał, że cieszy się, iż ogrzewanie podłogowe w łazience zostało podłączone przez fachowców. Na początku chciał to zrobić sam, by udowodnić żonie, że da radę. Jednak po tych wszystkich komplikacjach z wykładziną, uznał że nie byłoby to takie proste jak myślał na początku.

Szczerze mówiąc, zawsze lubiłem Bartka, ale wydaje mi się, że w tej sytuacji „miał więcej szczęścia niż rozumu”.

Adres trackback | RSS komentarzy

Zostaw komentarz